Czerniakowska 100. Sąd. Wszyscy stoją i siedzą w zawiłej kolejce do kasy. Ja również. Nagle coś łaskocze mnie w dłoń. Spoglądam – to mrówka. Zmieniam głębię ostrości i widzę kolejną, i jeszcze jedną – maszerują dziarsko po pięknej posadzce. Docieram do kasy, potem do okienka. Następnie do ZUSu, spożywczego i na pocztę. Wracam wreszcie do domu, siadam przy biurku i nagle włos łaskocze mnie w czoło. Próbuję go przesunąć, ale coś spada na klawiaturę. To mrówka.
