Warszawskim kioskom towarzyszą często lodówki na napoje stojące na dworze. Kiedyś markował je producent słodkich gazowanych. Teraz większość zdobi umowna mapa starówki, a od niedawna również twarz Fryderyka Chopina. Chluba narodu, mistrz, wielki kompozytor. Nic dziwnego, że pewien pijak stojąc nieopodal zauważył nagle muzyka, podskoczył do niego jednym susem i stojąc bardzo blisko, nachylając twarz do jego twarzy, zaczął mówić. Mówił i opowiadał, strojąc przy tym miny i gestykulując, a historia była długa. Tak długa, że nawet gapie przystający z niedowierzaniem nie mogli doczekać się końca i odchodzili zostawiając panów pogrążonych w rozmowie.
